PARADOKS NAJLEPSZEGO WROGA
"Bij bolszewika w każdej go postaci,
bo to jest twój największy dzisiaj wróg.
To przecież on kościami twoich braci,
brukował sieć swych niezliczonych dróg
(...)
To przecież on braterstwa głosząc hasła
do więzień pcha młodzieży naszej kwiat
by człowieczeństwo w sercu twoim zgasło,
byś ty nie wiedział, co to znaczy brat.
(...)
Zasłonę więc zrzuć z oczu miły bracie,
Niech zagrzmi znów praojców złoty róg.
Bij bolszewika w każdej go postaci
bo to jest twój największy dzisiaj wróg."
Intryguje mnie paradoks łączący w tym utworze dwie rzeczy: wrogość wobec bolszewika i braterską więź między Polakami. Urzeka mnie ten łagodny język. By człowieczeństwo zgasło w sercu. Żadnych wyzwisk uwłaczających inteligencji albo rozumności tych ludzi. Żadne zidiocenie, żadne ogłupienie, żadna aberracja, a jedynie "zasłona". Żaden motłoch, ruski agent, faszysta, neomarksista. Tylko „miły bracie”. Brzmi to, jak jakaś perswazja medialna, ale taka jakby z innej planety. O czym ten tekst jest naprawdę?
Kto jest dzisiaj bolszewikiem, który gna dzieci za kratki, wygasza w nas człowieczeństwo i sprawia, że już nie wiemy, co to znaczy brat? Te łagodne słowa starej pieśni wyglądają dla mnie tak obco, że coraz bardziej się martwię, co się z nami dzieje. Czy ci ludzie, o których może pomyślałeś/pomyślałaś naprawdę są tacy od Ciebie różni? Ze względu na te, tak zwane, które często są zdeterminowane głównie do naszych medialnych nawyków i wychowania? Nie wiem, czy to jest większość, czy mniejszość, ale ogrom osób wypowiadających się w Internecie wysławia się tak, jakby jednak chcieli widzieć to, co ich dzieli z ich rodakami, a nie to, co ich łączy. Jakby chcieli, żeby ci ludzie byli tak źli, jak to możliwe. Czuję, że to tkwi już w języku, jaki nawet na co dzień używamy, nawet jeżeli sami na garniemy się do żadnych dyskusji w Internecie. Widzisz, dla mnie prawdziwym bolszewikiem, jest ten głos i to słowo, które służy dzieleniu. Dzieleniu na coraz mniejsze, coraz bardziej osamotnione części naszej duszy. Myślę, że w najlepszym stanie jest człowiek, który tutaj właśnie widzi wroga.
Buddysta mógłby powiedzieć, że ten drugi, którego spotykasz w sieci to nie jest nikt „zewnętrzny”. Że tą drugą osobą, która wydaje się tak obca, to tak naprawdę jesteś Ty sam. Inna tradycja duchowa z kolei powiedziałaby, że wszyscy jesteśmy gałązkami jednego organizmu. Chciałbym jutro spojrzeć w lustro i zobaczyć kogoś, kto jakimś sposobem wie, co to znaczy brat.
Polecam ten utwór, może to i dobry dzień, żeby go posłuchać.
https://www.youtube.com/watch?v=eQdiSpA8h60&ab_channel=PolishEagle

Komentarze
Prześlij komentarz